Zima zawitała do Poznania, nareszcie...
Przed tygodniem udało mi się spędzić niedzielny poranek z aparatem w dłoni na świeżym powietrzu, oto kilka zdjęć z podchodów do śnieżnej pantery...
Ostatnie dni października wraz z żoną Karoliną, Jerzym Dolatą, Radkiem Siekierzyńskim spędziliśmy na poszukiwaniu światła i pięknych widoków w Rumuńskich Karpatach Zachodnich i Karpatach Południowych. Jak zwykle po każdym wyjeździe czuję spory niedosyt. Powierzchnia jaką zajmują tam góry i specyfika kraju sprawia, że ilość potencjalnych tematów jest ogromna. Dlatego też z pewnością nie jest to mój ostatni wyjazd do tego pięknego kraju.
Powoli obrabiam przywiezione zdjęcia i piszę relację, trochę to jeszcze potrwa :), tymczasem zapraszam do czterech wybranych zdjęć. Mam nadzieję, że się Wam spodobają.
Dzisiaj było przez chwilę ładnie i majonezowo, a jako że niektórym obiecałem, pokazuję już dzisiaj, bez trzymania w szufladzie :)
Na początku czerwca razem z Kasią i Jerzym wybraliśmy się na Rugie, wyspę znaną między innymi z białych wapiennych klifów, położoną w niemieckiej części wybrzeża bałtyckiego.
Zapraszam na krótką relację.
Przy okazji aktualizacji serwera Joomla do nowej wersji zmieniłem radykalnie wygląd strony, zrezygnowałem z czerni na rzecz jasnych kolorów i uprościłem strukturę strony na bardziej przejrzystą, mam nadzieję, że się spodoba :)
Przy okazji zapraszam do galerii - dodałem trochę nowych zdjęć - tym razem z wiosennego pleneru kamlotowego u Gosi Książkiewicz.
Dodałem zdjęcia z Tokanii i Umbrii, zapraszam do galerii .
Zdjęcia powstały wiosną tego roku, mam nadzieję, że widok zielonych wzgórz o tej porze roku poprawi wam nastrój :)
Niestety, para szpaków opuściła gniazdo pod dachem naszego domu, może coś się im przytrafiło ? A może z młodymi coś nie tak ?
Kto wie. Głodne pisklaki głośno domagały się jedzenia dwa z nich wygramoliły się z gniazda a jeden spadł wprost w moje ręce :)
Cała trójka po odkarmieniu mieszanką serowo-jajeczną (cały przepis tutaj) rano powędrowała do ptasiego azylu przy poznańskim zoo.
I tu pojawił się mały dylemat, może nie należy ingerować, przyroda sama da sobie radę ? Drapieżniki - np. krukowate też muszą coś jeść.
Z drugiej strony, zanim powstał nasz dom na tej łące gniazdowały dzierlatki, teraz jest ich mniej.
PS.
Jeśli znalazłeś pisklaka, lub chorego ptaka - tutaj znajdziesz listę ptasich azyli.
Strona 1 z 2